Wszyscy jesteśmy Mojszeszami.

Jakiś czas temu odbyłem krótką rozmową z naukowcem w stopniu doktora specjalizującym (a raczej specjalizującą) się w genetyce i technologii żywienia. Tematem był wpływ wewnętrznych konstelacji personalnych w środowisku naukowców na same badania, a także o nieomylności badań jako takich.

Powiedziała ciekawą rzecz, cytuję: ”Jak zaczynałam karierę naukowca to wydawało mi się, że wszystko jest czarno na białym, teraz widzę, że im bardziej coś jest naukowe tym bardziej jest probabilistyczne”. A potem dodała jeszcze ciekawszą rzecz: „Wszyscy, mam wrażenie, mamy potrzebę czuć, że TAK JEST”.

Że jest tak, a nie inaczej i my to właśnie wiemy.

I rzeczywiście: albo mamy ugruntowane poglądy i za nimi obstajemy, albo jesteśmy ugruntowani w poczuciu tego, że jesteśmy otwarci na zmiany i poglądy innych ludzi co często sprawia, że zamykamy się na tych…nie otwartych.

Montujemy się na protezach własnych poglądów w poczuciu wsparcia i asekuracji.

Tymczasem czy istnieje ktoś lub coś co ma rację w 100%, co ogarnia rzeczywistość w pełni?

Nie.

Każdy chce być lub czuje się Mojszeszem: moje racje (lub mojej grupy ludzi) są mojsze od racji innych.

Począwszy od dyskusji o istnienie boga, metodach rozwoju osobistego i polityce, a skończywszy na sporze o wyższość makaronu al dente nad miękkim, androida nad windows phonem, iPada nad innym tabletem.

Potrzeba „mania” racji to na swój sposób postawa tchórzliwa, próba opierania się o coś co daje nam poczucie stabilizacji domniemanym TAK JEST: nauka, wiara, guru, metoda, system, światopogląd.

Asekuracja w płynącym ciągłą zmianą świecie.

Mentalny gips zawężający wielowątkową, multiwymiarową rzeczywistość do naszej prywatnej perspektywy, która z założenia niesie ze sobą ograniczenia: kulturowe, psychologiczne, czy nawet gatunkowe.

Miejmy własne poglądy, w oparciu o nie róbmy swoją robotę, wiedzmy czego chcemy, dyskutujmy z innymi pozwalając sobie na dysonans i jednocześnie nie spinajmy się z tą racją. Po co szarpać się o poglądy, spalać siebie i innych w światopoglądowych utarczkach? Pewnie każdy ma jej trochę, pewnie nikt w całości. Wspierajmy się w dążeniach do ogarniania jak największej ilości „racji”.

Nie zgadzacie się?
Macie rację :).

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *