Tak naprawdę nic się nie wydarza.

Część z Was zapewne zna tę historię.

Dwóch producentów butów wysłało swoich przedstawicieli, na zwiady, do pewnego biednego kraju, żeby zbadali możliwość eksportu butów.

Pierwszy dzwoni i mówi: ”Słabo, Szefie, kraj tak biedny, że ludzie boso chodzą, nikogo na buty nie stać”

Drugi: „Szefie, rewelacja: tu jeszcze nikt butów nie ma”.

Można rozpatrywać tę opowiastkę jako zobrazowanie optymizmu i pesymizmu, widzenia zasobów itp.

Można też inaczej.

Złapałem się ostatnio na tym, że w  krótkich odstępach czasu zmienia mi się w znacznym stopniu ogląd rzeczywistości. Nie są to skoki dwubiegunowe czy jakieś silne wahnięcia nastrojów, raczej mniejsze lub większe ekscytacje pojawiającymi się pomysłami, koncepcjami.

I tak na przykład w środę zaczynam myśleć jak to dobrze było by gdzieś wyjechać, popodróżować, za tydzień w czwartek jestem przekonany, że takie wyjazdy nic nie dają, bo i tak wszędzie zabierasz ze sobą swój umysł…Raz nabieram przekonania, że zarabiać pieniądze można na czymś praktycznym (byle etycznym), nie wyszukanym, ale tylko po to by parę dni później dojść do konkluzji, że szkoda czasu na takie rzeczy i lepiej robić to co się czuje…

Wiele razy miałem tak, że pewne okoliczności wydawały mi się trudne i przytłaczające, a po kilku dniach medytacyjnego kursu te same okoliczności jawiły mi się jako szanse na rozwój.

W okolicznościach, wydarzeniach, tak zwanej rzeczywistości nie zachodzą żadne rewolucyjne zmiany, ba, nawet zmiany znaczące, a mój obiór tej rzeczywistości nieustannie się zmienia, nieproporcjonalnie do zmian w samej „rzeczywistości”.

Zdałem sobie sprawę, że mój sposób funkcjonowania jest taki, że nieustannie przychodzą mi nowe pomysły i koncepcje do których szybko się zapalam, zajmują mnie, ekscytują.

Jeżeli wkręcę się w któryś z tych pomysłów stan ekscytacji będzie trwał dłużej. Będę sam nadawał mu znaczenie, ważność.

Jeśli przeczekam, poobserwuję w medytacji, po prostu pojawi się następny.

Nasza rzeczywistość to tylko sposób funkcjonowania umysłu.

Tak naprawdę nic się nie wydarza.

Sami coś sobie wymyślamy i nadajemy temu rangę, zasilając w ten sposób energią, utrwalając to.

Nie wierzysz?

Wyobraź sobie hetero faceta opowiadającemu gejowi o lasce, która kręci go na maksa. Hetero się zapali, dla geja to bez znaczenia. To nie rzeczywistość – w tym przypadku dana kobieta –  decyduje o stanie naszego umysłu tylko stan naszego umysłu, nasze nastawienie, decyduje o odbiorze rzeczywistości.

I teraz sedno.

Umysł nawyka, przyzwyczaja się, do danego sposobu funkcjonowania.

Jeśli dużo marudzisz, widzisz braki, doszukujesz się negatywizmów to właśnie tym zabarwisz sobie rzeczywistość.

Bez względu na okoliczności, prędzej czy później, będziesz wracał do znanego Ci sposobu funkcjonowania.

Podobnie rzecz się ma z chorobliwymi optymistami. Widzenie wszędzie samych jasnych stron też może nie być żadną mądrością, a nawykowym funkcjonowaniem umysłu.

Dlatego tak ważna jest medytacja i każda praktyka/narzędzie, która zwiększa świadomość nas samych, kieruje nas ku tej przestrzeni wolnej od, nazwijmy to, ruchów umysłu.

Tego spokoju w którym widzisz jak na dłoni, że tak naprawdę nic się nie wydarza.

(Dla tych z Was, którzy doświadczyli stężonej ciszy głębokiej medytacji powyższe słowa mają wyraźniejsze znaczenie).

( Ten wpis nie jest o tym, żeby nic nie robić w życiu :))

Taka to, rzeknę przewrotnie, sytuacja.

 

Zapraszam do newslettera.

zdj. karanghandi.org

8 Comments

  1. Mirek said:

    Tak wlasnie dziala matrix, bardziej staroswiecko nazywany Samsara:
    Identyfikujemy sie z wlasnymi myslami i zaplątujemy sie w kolejne „robienie”.

    Niektore, co drobniejsze mysli, mozna „wypalic” i zrozumiec dzieki medytacji, ale te najsilniejsze i tak trzeba „przepracowac” przez dzialanie.

    Bo przeciez gdybysmy nie mieli nic do „przepracowania/wypalenia” to bysmy sie nie znalezli w tym Matrixie z okreslonymi predyspozycjami w okreslonym czasie.

    Na dodatek mam takie podejrzenie:
    Matrix skrupulatnie i podstepnie dba o to, zebysmy sie identyfikowali z „naszymi” myslami – bo jak tylko przestaniemy, to Matrix zapadnie sie i przestanie istniec :)

    28 marca 2016
    Reply
    • admin said:

      powiadają: pełna świadomość albo zanurzenie (znużenie) wrażeniami uwalnia

      28 marca 2016
      Reply
  2. Vorpixen said:

    „Bez względu na okoliczności, prędzej czy później, będziesz wracał do znanego Ci sposobu funkcjonowania.”
    Czyli jednak „I hate being bi-polar… It’s awesome” ? 😉
    Świadomość ma potężną moc i dzięki niej można sobie radośnie śpiewać „powrotów nie przewiduję” :)))

    4 kwietnia 2016
    Reply
    • admin said:

      kto nie przewiduje?:)

      12 kwietnia 2016
      Reply
    • admin said:

      Arjuna wykorzystuje?:)

      12 kwietnia 2016
      Reply
  3. Joanna said:

    Tak, umysł to naprawdę potęga. Pamiętam jak mieliśmy jednego razu spotkanie w biurze. 10 osób, bardzo burzliwe. Jedni siedzieli i milczeli…drudzy się emocjonowali i pamiętam Jak wyszliśmy z tego spotkania i zaczęliśmy go komentować. Okazało się, że każdy widział je inaczej. Dla jednego było bardzo stresujące, dla drugiego nudne. Nie dość. To, co słyszeliśmy, usłyszeliśmy na różnych poziomach. Dla jednego celem spotkania było to i to, dla kogoś innego to i tamto, więc tak naprawdę pojawiła się od razu refleksja: to właściwie jakie było to spotkanie? i okazuje się, że ono było nijakie 😉 ani takie ani takie. Ono było dla każdego inne poprzez jego percepcję, poprzez jego własny umysł. Fascynująca sprawa. Jak sobie to człowiek uświadomi, to rzeczywistość nabiera zupełnie innego wymiaru :)

    9 kwietnia 2016
    Reply
    • admin said:

      niezwykłe, prawda?

      12 kwietnia 2016
      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *