Serce i rozum?Nie widzę konfliktu. Cz.1

Pokutuje przekonanie, że istnieje rozbieżność, czy nawet konflikt, między „sercem” a „rozumem”.

Innymi słowy, czy iść za głosem serca, czy rozsądnie podchodzić do życia.

Ci, którzy poszli za tak zwanym głosem serca i im się udało krzyczą głośno: „Chodźcie, to proste”.

Ci, którzy utorowali sobie drogę rozsądnym podejściem apelują: „ Spokojnie, nie ma co się cisnąć, spójrzcie na rzesze tych, którzy poszli za głosem serca i polegli”.

Wielu z nas próbuje całe życie łapać równowagę pomiędzy tymi dwoma postawami. Ślizgamy się jak na dwóch kawałkach kry, raz widząc rację po jednej, innym razem po drugiej stronie.

A co jeśli Wam powiem, że nie ma tu konfliktu?

Moje doświadczenie prowadzi do prostej konkluzji: serce to rada nadzorcza, rozsądek to zarząd. Rada wybiera kierunek działań, a zarząd dba by zrealizować to sensownie.

Ludzie, którzy porzucili głos serca, coś co im w duszy grało od dawna, na rzecz „czegoś bardziej rozsądnego, sensownego” albo kończą sfrustrowani, sfermentowani jak stare emocje, albo nieustannie przekonują siebie i innych o słuszności swojego wyboru, lub eksplodują w pewnym momencie nie mogąc już dłużej kisić w sobie tego wołania. Względnie osiągają stan zrezygnowanej zgody na swój wybór.

Ludzie serca, którzy gnają za jego wołaniem na oślep, jeśli zagłuszą głos rozsądku, mają szansę tułać się od wydarzenia do wydarzenia, odlatywać od otaczającej rzeczywistości czy, uciekać od trudów i wytrwałej pracy by co chwila podniecać się inną sytuacją.

Dobrym pomysłem jest rada nadzorcza i zarząd.

Prosty przykład. Pracujesz w korpo. Daje Ci to stabilną kasę, jakąś wiedzę. Ale męczysz się już, chciałbyś być instruktorem paralotniarstwa. Jak nim zostaniesz możesz nie mieć stałej kasy, może się coś nie udać. Z jednej strony bezpieczeństwo zagrożone jakąś dozą frustracji, z drugiej to co czym marzysz zagrożone niepewnością materialną.

Co robić? Serce czy rozum?

Jedno i drugie.

Jeśli nie masz temperamentu freaka, ważna jest dla Ciebie stabilność finansowa: robisz co trzeba w swoim tempie. Serce-rada nadzorcza-wyznacza kierunek: paralotniarstwo. Rozsądek-zarząd- ogarnia to tak: dajemy sobie 3 lata, robimy instruktora paralotniarstwa, stopniowo zaczynamy prowadzić pierwsze kursy, jednocześnie nie rezygnując z pracy, oszczędzamy pieniądze czy inwestujemy w jakąś nieruchomość; kiedy będziemy w stanie utrzymać się z paralotniarstwa na jakimś w miarę bezpiecznym poziomie rezygnujemy z korpo.

A jeśli masz już wysoki poziom frustracji i każdy dzień w pracy przyprawia się o ból głowy, możesz przyśpieszyć ten proces, nawet bardzo znacznie.

To oczywiście przykład. Możesz zostać freelancerem, możesz w ogóle nie rezygnować z pracy.

Każdy przypadek jest indywidualny.

Po własnym doświadczeniu i przeprowadzeniu kilkudziesięciu wywiadów z ludźmi robiącymi ciekawe rzeczy mam następujące wnioski odnośnie „podążania za głosem serca”:

  • Daje więcej satysfakcji, soczystości w życiu
  • Słuchając serca nie wyłączamy głowy
  • Trzeba być wytrwałym
  • Jeśli robisz to w co wierzysz jesteś bardziej autentyczny i masz więcej chęci przechodzenia przez pojawiające się trudności
  • Porażki i sukcesy mają mniejsze znaczenie, bo po prostu robisz to co kochasz

Jak nie przeholować z tym głosem serca w części drugiej…

Zapraszam na fejsa i newsletter, tam najpierw wszystko.

zdj. mountainadventure.co.nz

 

 

4 Comments

  1. mirek said:

    W sumie nic dodać nic ująć :)

    Troche mnie kłuje w oczy to „trzeba być wytrwałym”.
    To takie bardzo rozumowe :):)

    14 kwietnia 2016
    Reply
    • admin said:

      oj tam oj tam

      10 maja 2016
      Reply
  2. Lukasz said:

    Mistrzowskie porównanie: „serce to rada nadzorcza, rozsądek to zarząd. Rada wybiera kierunek działań, a zarząd dba by zrealizować to sensownie.” od razu zapada w pamięć :)

    11 maja 2016
    Reply
    • admin said:

      no to się cieszę :)

      15 maja 2016
      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *