Samsara is a bitch

Ostatnio w pracy mieliśmy dyskusję o coachingu

I na ten przykład U. stwierdziła, że „każdy coaching jest chujowy”.

A T. dodał, że recepta na nową książkę o coachingu to wziąć pół jednej, pół drugiej, połączyć i gotowe.

W większości przypadków trudno się nie zgodzić.

I wtedy pomyślałem: jak ze wszystkim innym.

Weźmy pracę. Pół poniedziałku plus pół środy da czwartek.

Imprezy: połowa tej z zeszłego piątku plus część soboty dwa tygodnie temu i już wiemy czego mamy się spodziewać na najbliższej.

Sex: gdyby odsączyć się z ewolucyjnej ekscytacji tym tematem to na dobrą sprawę, nawet najbardziej udany sex, to zestaw powtarzalnych hsitorii.

W kółko to samo.

Trzeba sporej dawki subtelnego wglądu lub znużenia intensywnością doznań żeby to dostrzec.

Lubię przykład z premierami w teatrach. Tam jest wysoki poziom podniety sytuacją.

Aktorzy, reżyser, choreograf, scenograf i cała reszta stopniowa nakręcają się nowym projektem, próbami do spektaklu. Tamten się jara, że ma trudną rolę, ona z kolei chciała mieć inną, reżyser się wkurwia, że aktorzy gwiazdorzą, aktorzy, że reżyser rozstawia ich jak meble…Interakcje, rozmowy, kłótnie, koterie, emocje…Dzieje się. Im bliżej premiery tym nakrętka większa. Łatwo można wyczuć unoszącą się energię wątków i wydarzeń.

Niektórzy już weszli w rolę: grający łobuza w przerwie na papierosa pluje, bo nie wyszedł z roli, kolega go obśmiewa, ale wszyscy wiedzą dlaczego: sam chciał grać tę rolę…

Oczywiście słychać jak gruchnie śmiechem tu i tam: to zespół redukuje napięcie podkręcony, bądź co bądź, także wzajemną sympatią.

I nagle deadline się zbliża, premiera nadchodzi jak noc z Mordoru, gęstniejąc nieubłaganie…

Atmosfera coraz bardziej nerwowa, ktoś grozi zerwaniem próby, reżyser krzyczy, że to ostatni raz…

Jest ciężko, jest zajebiście.

Nawciągani kokainą dziania się mamy poczucie intensywności.
Bum!

Poszło!

Emocje opadają, podziękowania, przytulaski, imprezka, drineczki. Pracowy seksik przed powrotem do domu, czemu nie?

Uff…

Przychodzą refleksje: po co się było tak przejmować? Czy to było tego warte?

Teraz to już człowiek będzie mądrzejszy. Trzeba szanować zdrowie i nerwy.

A potem przychodzi termin kolejnej premiery.

Przypomina Wam to coś?

 

W kółko to samo.

Wieczny recykling.

Za każdym razem nas złapie.

To uwikłanie w wątki i dziesiątki płytkich bodźców, przyjemnych i nie przyjemnych, zasilonych naszym poczuciem, że oto się wydarza coś szalenie ważnego.

 

Ludzie się zmieniają, akcesoria się zmieniają, scenografia się zmienai…

Ale różnice są powierzchowne.

Pozorne.

 

Zobaczcie: w nowych Gwiezdnych Wojnach sprzedali jeszcze raz tę sama opowieść.

Od czasu do czasu producenci płatków kukurydzianych robią zajebistą kampanię reklamową. Powód jest jeden. Zmieniło się opakowanie. Jest klipsik i logotyp po rebrandingu.

Płatki te same.

 

Czy taka jest natura życia czy jest to wynik życia automatycznego?

Na nieświadomce.

Samsara, czyli cykl narodzin i śmierci, można śmiało zamknąć w obrębie jednego życia.

Szeregu cykli tego samego.

Które, czym by nas nie mamiły, na koniec zostawiają z pustymi rękami (w kontekście stanu umysłu, nie osiągnięć materialnych czy artystycznych)

 

Rozwibrowaniem własnego umysłu nadajemy znaczenie sytuacjom wierząc, że to one same mają takie czy inne znaczenie.

Moment w którym wyciszy się wkrętka umysłu, dająca złudzenie świeżości i dziania się, jest bardziej intensywny niż impreza z Wilkiem z Wall Street.

Zatrzymaj się choć na chwilę. Medytuj, spaceruj na łonie natury, wyłącz powiadomienia na fejsie i slacku, kieruj uwagę na oddech i doznania w ciele, pozwól swobodnie przepływać myślom i emocjom. Wyjedź na kurs milczenia i medytacji raz do roku.

To proste rzeczy,  żadne czary mary.

( Co ciekawe wielu z nas, którzy doświadczyli tego i poczuli ulgę od kompulsywnej gonitwy, na powrót więcej uwagi poświęca kołowrotowi niż temu co dało ukojenie )

Warto pamiętać, co narysował uczestnik jednego z moich kursów: samsara is a bitch.

P.S. Nie mogłem znaleźć oryginalnego rysunku, więc odwzorowałem go najwierniej jak pamiętałem, włącznie z kolorem flamastra.

 

 

 

 

 

 

12 Comments

  1. Django said:

    Moze sa dwie drogi: ru..ać się i zaspokajac pragnienia lub nie ruszać sie w ogole tylko obserwowac palace pragnienia az same minal… efekt koncowy ten sam.

    17 stycznia 2016
    Reply
    • admin said:

      albo znużenie, albo świadomość :)

      17 stycznia 2016
      Reply
  2. Kasia :) said:

    Cześć Michałku :)
    Słuszne spostrzeżenia, zgadzam się w pełni.
    Tylko gdzie ten rysunek…? 😉
    Serdeczności, Kasia

    17 stycznia 2016
    Reply
    • admin said:

      no, na górze, jako obrazek do tekstu

      17 stycznia 2016
      Reply
  3. Joanna said:

    To chyba najfajniejszy tekst jaki napisałeś (tj. z tych, które miałam okazje przeczytać). Ale ten wyjątkowo mi się podobał, wiec chciałam Ci dać znać ????

    17 stycznia 2016
    Reply
  4. Dota said:

    Lubię

    18 stycznia 2016
    Reply
    • admin said:

      samsarę czy wpis?:)

      18 stycznia 2016
      Reply
  5. Dominika said:

    Skąd u Ciebie taka wiedza na temat życia aktorów? 😉 Pewien jesteś że tak to wygląda?
    Z samsarą jest jak z kobietą – jak ją potraktujesz, tak Ci się odwdzięczy :) Powtarzamy wszystko w kółko, bo mamy nadzieję, że z każdym kolejnym powtórzeniem czegoś się nauczymy, że będzie lepiej. To jest atawistyczna potrzeba rozwoju u człowieka – chęć bycia lepszym od siebie samego. Czasami, z różnych przyczyn, uczymy się wolno, czasami powtarzamy błędy po wielokroć a czasami przeskakujemy na wyższy level, ale zawsze jest to proces i bez wiary w jego sens życie sensu nie ma.
    Repetitio mater studiorum est. Także bliżej mi do myślenia o samsarze jak o matce niż o dziwce 😉 Matce, która powtarza mi tyle razy ile to potrzebne, żeby się nauczyć. Dla mojego dobra :) Twojego też 😉

    25 stycznia 2016
    Reply
    • admin said:

      ale to nie ona powtarza, tylko my

      25 stycznia 2016
      Reply
  6. Dominika said:

    Ona – ja. Co za różnica? 😉 Mówimy o dualnym świecie istniejącym w niepodzielnej Jaźni przecież :)

    25 stycznia 2016
    Reply
  7. Dominika said:

    Errare humanum est 😉 Trochę więcej wyrozumiałości i współczucia ma szansę przerwać to pędzące koło pragnień i niechęci które napędzają koło Samsary :))) Na pewno warto spróbować :)

    25 stycznia 2016
    Reply
    • admin said:

      ma sens

      25 stycznia 2016
      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *