Relacje.

(tekst powstał na początku czerwca. od tego czasu sporo się wydarzyło :))

Rozstanie po 8 letniej relacji.

Idę słonecznymi ulicami, choć lato trochę obok mnie.

Ulga, smutek, odsączona z napięcia uważność.

Jakby się skończył sen w którym miałem poczucie, że jestem przytomny.

Zdaję sobie sprawę, że 80% naszych kłótni była bezsensu, po nic. Te wszystkie powroty do słów czy zachowań sprzed dwóch tygodni czy trzech miesięcy, chłostanie się wzajemne przeszłością, rzeczami zrobionymi i nie zrobionymi, polowania na potknięcia, pojedynki na rację…Nie mają znaczenia z perspektywy życia, z perspektywy uczucia.

Pozostałe 20% sprzeczek to normalna sprawa w związku dwojga ludzi i trzeba je było przejść do cna, wyrzucić z siebie każdą zadrę, żeby nie niosła się dalej, nie jątrzyła czy groziła zakażeniem. Napięcie które rodzi dystans (czy raczej dystans, który rodzi napięcie) uwolnić w całości i na powrót być blisko.

Śródmieście prowadzi mnie swoimi ulicami pełnymi młodych ludzi, którzy jeszcze tego nie wiedzą. Zadaję sobie pytanie: „Jak to możliwe, że dwoje fajnych, pracujących nad sobą, zakochanych w sobie osób wpada w ten wir, w ten film oddalania się i przybliżania, kłótni, tłumionych pretensji, rozczarowań nawożonych oczekiwaniami, krótkich rozbłysków miłości i namiętności oddalających nieuchronne na kilka czułych chwil…?”

Aplikacja.

Można to nazwać rodzinnym mitem, skryptem, wzorcami.

Jak niektóre ze smartfonowych aplikacji: zawsze działa w tle.

Uruchamia się wraz z rozpoczęciem relacji.

Ciekawe jest to, że kiedy leci „związkowy” film wydaje Ci się, że masz jakiś wgląd w to co się dzieje, że „mniej więcej już rozgryzłeś o co chodzi” ale nawet te refleksje są częścią filmu, oddziaływań aplikacji.

Możemy tworzyć zgrabne intelektualne wnioski podbudowane lekturą wielu książek i wizyt u specjalistów, ale mają taką wartość jak zdjęcie lunchu na pulpicie laptopa kiedy jesteś realnie głodny.

Nie towarzyszy im świadomość. Nie działają.

Przychodzą kolejne wnioski i spostrzeżenia, a w związku jak było tak jest.

Dopiero super wgląd, uważność, świadomość przynosi rozwiązanie, wyłączenie aplikacji lub przynajmniej jej modyfikację.

Ten wgląd to czasem jakieś silne przeżycie wewnątrz relacji, czasem spontaniczny przebłysk, bywa, że rozstanie.

W tym ostatnim przypadku uruchamia się aplikacja „singiel”. Aż do następnej relacji.

Wtedy do aplikacji „miłość” załącza się „toksyczna relacja”, ”współuzależnienie” czy inne i cały kołowrót zaczyna się od początku.

(Chyba, że zadziałał super wgląd i należysz do wąskiego grona szczęściarzy, którym nowy związek przyniósł autentyczną zmianę)

Niczym bezwolne roboty działające w ramach aplikacji, omamieni iluzją sztucznej inteligencji, podajemy się następnemu dniu, z tą różnicą, że zamieszczamy na fejsie zdjęcia z malediwskiej plaży, kotłasimy się w pościeli gorącej od seksu, czasem dla kontrastu połykając łzy po kolejnej kłótni…

Na jakiej na co dzień funkcjonujemy nieświadomce, że owa aplikacja załącza się tak niepostrzeżenie? Nawet nie wiemy kiedy wplata się w nasze decyzje, odruchy, uczucia i myśli.

 

 

 

 

 

 

 

 

13 Comments

  1. B. said:

    Wpis, który idealnie się zgrał z moim życiem- mam za sobą najdziwniejszy rok życia: rozstanie po 10 latach, nowy super związek, który rozleciał się z hukiem po 8 miesiącach.

    I nigdy nie dowiedziałam się o sobie tyle ile przez te 12 miesięcy.
    Klisze, które w sobie mamy sprawiają, że w każdej relacji będzie tak samo do póki sobie nie zdamy sobie z nich sprawy.
    A że trudno je zmienić- to właśnie jest życiowe wyzwanie

    Trzymam kciuki za progres

    28 sierpnia 2016
    Reply
    • admin said:

      tak, ten moment rozstania idzie w parze z dużą uważnością. no chyba, że uciekniemy w przyjemnostki

      28 sierpnia 2016
      Reply
  2. C. said:

    Nie mam takich związkowych doświadczeń, ale ten tekst pokrywa się z moim odkryciem, że naszym zachowaniem w ogromnym stopniu żądzą nieuświadomione emocje. Można się naczytać książek, odwiedzić wielu specjalistów, wejść na ścieżkę rozwoju duchowego i powtarzać tezy mistrzów (sądząc że już wszystko tak świetnie rozumiemy), jeździć na odosobnienia, regularnie medytować (odzierając się w ten sposób baaardzo stopniowo, warstwa po warstwie z warstewek automatycznego reagowania) itp ale gdy mamy nieuświadomione wzorce emocjonalne, które często (zawsze?) utknęły na poziomie ciała to film i tak się będzie włączał. Taka silna nawykowa energia (czasem bardzo subtelna) po prostu w nas jest i nami steruje, czy sobie zdajemy z tego sprawę czy nie (zazwyczaj nie, a nawet jeśli tak to nie bardzo wiemy skąd się bierze). Werbalne/intelektualne próby dotarcia do sedna i wyłączenia automatyzmów są raczej skazane na porażkę (wzorce uruchamiają się na poziomie nieświadomym)

    29 sierpnia 2016
    Reply
    • admin said:

      C świetnie powiedziane. masz własnego bloga?:)

      29 sierpnia 2016
      Reply
      • C. said:

        wposzukiwaniublog.wordpress.com

        Ale odpuściłem sobie pisanie tego bloga, wrócę do tematu jak doznam oświecenia;)
        pozdr

        31 sierpnia 2016
        Reply
        • admin said:

          wróć wtedy do nas

          28 września 2016
          Reply
  3. D said:

    Hmmm…. przed sobą i swoimi wzorcami niesposób uciec…. w każdej następnej relacji i tak spotkamy tego samego siebie…. Chyba że trafimy na kogoś kto będzie potrafił nas okiełznać :-)

    29 sierpnia 2016
    Reply
    • admin said:

      powiedziałbym, że samemu trzeba to ogarnąć

      30 sierpnia 2016
      Reply
  4. Kasia Maria Zielińska said:

    Fajnie że piszesz ! :) Mysle ze to wazne , by pisac nie trzymac w sobie doswiadzcenia ktore moze inspirowac .

    31 sierpnia 2016
    Reply
    • admin said:

      dzięki, że komentujesz

      31 sierpnia 2016
      Reply
  5. aneTAO ;) said:

    Dość wyraźnie zauważyłam w tym Twoim wpisie i w komentarzach (oraz, oczywiście, we własnym doświadczeniu 😉 ), że jako narzędzi do rozmontowania takich programów szukamy zrozumienia i wiedzy.. I świetnie, to bardzo potrzebne.
    Tyle, że to tylko/aż część skutecznego rozwiązania. Moim zdaniem ta łątwiejsza.
    Wg mnie kluczowe dla przeprowadzenia potrzebnych zmian z powodzeniem jest odprogramowanie się na poziomie ciała (blisko był C.), a wraz z nim – czucia i głęboko uwarunkowanych w naszych ciałach (w tym mózgach) ścieżek, którymi wędrują emocje..
    Dość prawdziwe wydaje mi się powiedzenie, że mamy wybór – mieć rację, albo być szczęśliwymi. To z kolei kojatzy mi się ze współpracą między racjonalną i emocjonalną częścią nas..
    Długo by pisać, używając lewej, analitycznej półkuli, która najczęściej jest siedliskiejm racjonalności i racjji, a wg mnie skuteczność zmian, o któych tutaj piszemy tkwi w przesunięciu akcentów na ciało (chyba sie powtarzam 😉 )
    Zamiast tego podzielę się inspiracjami:
    https://www.ted.com/talks/jill_bolte_taylor_s_powerful_stroke_of_insight?language=pl
    Oraz tropami, z których korzystanie pozwala mi względnie szybko i naprawdę skutecznie się przzeprogramowywać, również w sferze szczęśliwych relacji: :)
    medytacja – mi akurat najlepiej sluży Vipassana nauczana przez SN Goenkę, przy czym jego wykłady bardzo mnie drażnią, za to sama metoda i organizacja (również jej przejrzystość finansowa i sposób traktowania pieniądza) jest wg mnie genialna.
    5 rytmów (bardzo mocno i najczęściej z niebywałym wyczuciem prowadzone przez Joannę Hussakowską w kilku miastach Polski)
    Lowenowska psychoterapia przez ciało (tutaj polecam zajęcia prowadzone przez Marzenę Barszcz, dla której jest ewidentnie ściezką serca.
    Z pewnym wahaniem (ze względu na niewielką część metapoziomu, za to sporą z konkretami), ale jednak opublikuję ten komentarz.
    Serdeczności wielkie :)

    29 października 2016
    Reply
    • admin said:

      matko, przegapiłem cały wieki wpis :)

      15 listopada 2016
      Reply
      • aneTAO ;) said:

        😉

        20 listopada 2016
        Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *