Pułapki w duchowości.

Tak zwana duchowość potrafi  dodać soczystości w życiu, przydać mu głębi, lekkości i wglądów podnoszących jego jakość czy nawet nadających mu głębszy wymiar.

Wie każdy kto doświadczył.

Z duchowością też wiąże się sporo pułapek. Warto się im przyjrzeć. Oto kilka z nich. Wzajemnie się uzupełniają. Ciekawe kto doczyta do końca… :)

 

Pułapka metody.

Joga, mindfulness, buddyzm zen, biologia totalna, ustawienia hellingerowskie, terapia…Metody. Jednemu bardziej pasuje to, drugiemu tamto. Z czasem osadzamy się w danej metodzie i zaczynamy się poruszać w jej dogmatach. Możecie się ze mną spierać, ale wszędzie widzę to samo. Nawet jeśli teoretycznie służą one „otwarciu się i wyzwoleniu” z czasem usztywniają – zamykając, mniej lub bardziej subtelnie, w swoim obrębie. Zaczynamy myśleć, postępować, dążyć i mówić zgodnie z danym „przekazem”. Gotowa instrukcja obsługi życia zgodna z kryteriami danej metody.  Coś co zapewne na pewnym etapie nam pomogło teraz staje się usztywniającym kostiumem tylko, że z napisem „keep your mind open” na piersi.

 

Pułapka doskonałości.

Już o tym pisałem tu http://medyteusz.pl/idealnie-doskonala-perfekcja/. Pasmo kursów, „przepracowań tematów”, oczyszczających diet, nowych medytacji może stać się kołowrotem bez końca. Duchowe dążenia jako źródło samsary.  Jak piętnasty zajebisty tatuaż po którym wciąż nie jesteś dość piękny.

 

Pułapka udawania.

Ktoś usłyszał czym jest oświecenie, powiadają stan wolny od uwarunkowań ego i umysłu, ma już koncept na ten temat. Nieco później doświadcza, na przykład, głębokiej, nieukierunkowanej miłości. Doświadczenie przepełnia i nie pozostawia złudzeń co do sensu istnienia, potwierdza koncept. Tej przestrzeni miłości bonusowo towarzyszy naturalna życzliwość. Z czasem doświadczany stan mija. W sumie ten ktoś ostatnio chodzi wkurwiony, zestresowany i miewa agresywne myśli dalekie od życzliwości, ale udaje, że znów czuje się pięknie albo przynajmniej stara się postępować jak wtedy.

To ci wszyscy ubrani na biało albo po hindusku „poszukiwacze prawdy”, wiecznie uśmiechnięci, interpretujący każdy swój „nisko energetyczny” odruch jako niepożądany, wyszukujący w niewygodnych wydarzeniach głębokiego sensu i ciągle samo się przekonujący, że akceptują wszystko co im się przytrafia.  Terry Prattchet przewrotnie ujął to tak: „Nie ufaj delfinom. Nie można ufać rasie, która cały czas się uśmiecha”.

 

Pułapka intencji.

To podstawowa sprawa w moim odczuciu. Kiedyś podczas 10 dniowego kursu medytacyjnego dotarło do mnie po co bawimy się w duchowość. Za zasłoną pięknych słów większość ludzi ucieka od problemów, odpowiedzialności  i, mega paradoks, od samych siebie; część chce poczuć, że jest wyjątkowa; niektórzy mają parcie na doznania; są szukający odstresowania; ktoś chce zebrać myśli; ona szuka męża. Spotkałem może 3, może 4 osoby w życiu, które naprawdę interesuje rozwój duchowy, mają fokus. Ja niczego tu nie potępiam, żeby było jasne. Moim zdaniem, po prostu, jaka intencja, takie owoce.

 

Pułapka zbawiania świata.

Większość metod promuje szeroko pojęte pomaganie jako naturalny przejaw miłości w działaniu. Łatwo pod to podczepić dysfunkcyjną nieumiejętność zdrowego zadbania o siebie czy własną rodzinę. Trwa się w poczuciu misji, dobrze wykonywanego zadania, będąc wodzonym za nos przez potrzebę spełniania czyichś oczekiwań. Tak jakby my i nasze potrzeby albo nasza rodzina i jej potrzeby nie były częścią świata, który zbawiamy.

 

Pułapka kasy.

Wiąże się mocno z powyższym punktem. Pieniądze same w sobie nie są niczym złym, a ich ogarnianie jest nierozerwalną częścią życia. Jakże łatwo się zapomina o tej oczywistości gdy jedynie swobodnie płyniemy z tym co przychodzi. Na własnej skórze poznałem koszt takiej amnezji.

 

Pułapka epickiego rozmachu.

„Wyzwolenie”, ”karmiczne relacje”, ”kosmiczna świadomość”, „esencja istnienia”, „wszechogarniająca świadomość”…Duchowość ma rozmach. Zwykła życzliwość i proste gesty, pomoc (w ramach możliwości) sąsiadowi czy znajomym schodzi na dalszy plan…Niczym w  kinowym blockbusterze efekty specjalne przykuwają największą uwagę…

 

Pułapka dzielenia.

Nie wiem skąd, ale skądś się wzięła wiedza, że pewne rzeczy są duchowe, a pewne nie. Na przykład medytacja jest duchowa, a pójście do kina na horror już nie jest. Ale może już się czepiam na siłę…

 

Pułapka nie kwestionowania.

To Wam się może nie spodobać i możecie przekreślić w myślach cały ten wpis. W duchowej branży wiele jest rozmów co wspiera rozwój, a co nie, który guru jest prawdziwy, a który nie, którędy się dojdzie do oświecenia, a którędy nie (albo później). Kwestionuje się tylko wewnątrz duchowego światopoglądu-pamiętacie pułapkę metody?

A co jeśli nie ma żadnych guru, żadnego oświecenia, wyzwolenia? Żadnych wcieleń, nieba, ani jaźni. Nawet „udowodnionej przez naukowców” pustki nie ma.

Czy dopuszczasz to? Jak na to reagujesz? Opór? Ulga? Wypisujesz się z newslettera na blogu?:)

 

Tak jak sam fakt studiowania psychologii czy bycia psychologiem nie czyni wolnym od uwarunkowań osobowości, tak samo „zajmowanie się” duchowością nie zwalnia umysłu z wpadania w…rozwojowe pułapki :)

Co można, moim zdaniem, z tym robić napiszę po Waszych komentarzach do tego wpisu…

14 Comments

  1. Ela said:

    Chyba Twój najlepszy tekst Michał, dodałabym jeszcze pułapkę manipulowania i bycia manipulowanym w imię „wyższych celów „. :) I wypisuję się z newslettera, znam do niego drogę jakby co 😉

    22 listopada 2015
    Reply
    • admin said:

      :)

      22 listopada 2015
      Reply
  2. Piotr said:

    Pułapki biorą się z niedopasowania ścieżki do potrzeb. Ktoś może robić coś co mu pogarsza. Np ma duże ego i zajął się duchowością żeby mieć poczucie jeszcze większej zajebistosci. Mało epickiej. Transcendentnej. Ktoś naturalnie altruistyczny ale np za bardzo się martwiacy z kolei może się skoncentrować na epickosci bo mu to nie zaszkodzi a pomoże odidentyfikowac i znaleźć radość. Brakuje takiego odpowiednika doradcy zawodowego co analizuje gościa i zaleca odpowiednie praktyki. Tak jak w buddyzmie trochę tylko po nowoczesnemu.

    22 listopada 2015
    Reply
    • admin said:

      no to posłucham

      22 listopada 2015
      Reply
  3. Piotr W said:

    Michał. Ayurveda. Każdy ma inną konstytucję urodzeniową. Jest ich 12 rodzajów. Vata,Vata-Pitta,Vata-Kapha,Pitta,Pitta-Vata itd. Dosha to również humor. Każdy z nas jest poddawany humorom dnia codziennego ,które oddziałują na każdego indywidualną konstytucję urodzeniową. Proporcje vata,pitta i kapha np.w każdej Vata-Pitta są zawsze różne. I to jest wynik i konkluzja. Różne drogi i metody duchowości,medytacji różnie na wszystkich działające. Np.nie ma glutenu ,poprostu pszenica jest zimna i wilgotna więc na ludzi z Kapha będzie źle działać(bezglutenowcy) ale Pitta gorąca z natury może ją spokojnie spożywać. Karma. Moja ścieżka życiowa np.to Rajayoga . Jestem Pitta-Vata i 21 lat na ścieżce. Lecz inna konstytucja …….

    22 listopada 2015
    Reply
    • admin said:

      wiedza duża widzę. a nie jest to przy okazji pułapka metody?:)

      22 listopada 2015
      Reply
  4. Jahga said:

    Fajne:)
    /ale jak nas ostatnio skwitował 9letni syn koleżanki: „Dlaczego dziewczyny cały czas mówią >>fajne?<<…/
    więc powiem:
    prawdziwe!

    22 listopada 2015
    Reply
    • admin said:

      :)

      22 listopada 2015
      Reply
  5. Tomek said:

    Cześć,

    Gdybyś mnie teraz widział, zobaczyłbyś, że siedzę na krześle i kiwam głowa nie wyrażając przy tym emocji. Napisać , że ten wpis bardzo do mnie trafił i jego treść uważam za prawdziwą, czy pozostać otwartym ?

    Pozdrawiam z krzesła,
    Tomek

    22 listopada 2015
    Reply
  6. cam said:

    W ramach pracy magisterskiej badałem korelację odczuwanego szczęścia z światopoglądem new-age. Co prawda korelacja nie wystąpiła, ale grupa była dość mała (200 osób).
    Podejrzewam że gdyby zrobić porządne badanie i skorelować zainteresowanie rozwojem duchowym z robieniem innym krzywdy/byciem nieuczciwym to korelacja jednak wypadła by solidnie ujemnie.

    25 listopada 2015
    Reply
    • admin said:

      ciekawe…masz jakieś linki do badań jako takich?

      26 listopada 2015
      Reply
  7. Prawda nie ma praw autorskich. Rola duchowosci jest jej praktyczny wymiar. Nie chodzi o wymyslanie rzeczy nowych, ale taki odbior Prawdy, by mogla ona uproscic i polaczyc wszystko to, co ezoteryka i religia pokomplikowala, znieksztalcila i podzielila.

    10 stycznia 2017
    Reply
    • admin said:

      coś w tym jest

      13 stycznia 2017
      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *