Niewinność.

Czytam wspomnienia Jarka „Masy”: jednego z architektów mafii pruszkowskiej, obecnie świadka koronnego.

Wspomina on gangstera, nazwijmy go R, który „był ostrym chłopakiem, a jego ludzi bano się od Sudetów po Szczecin”. Masa, człowiek zaznajomiony osobiście z największymi bandytami, nie kryje swojego szacunku i uznania dla działań R.

Jakieś 7-8 lat temu współprowadziłem kurs Prison Smart w więzieniu w Jeleniej Górze.

Ćwiczenia oddechowe, medytacja, procesy introspektywne. Wydawać by się mogło egzotyka dla więźniów.

W kursie brała udział spora grupa osadzonych, z których część to była, bez cienia wątpliwości, „sztywna cela”, grypsujący, więzienna elita.  Widać było, że nie są tam za darmo. Wysportowani, pewni siebie, przesiąknięci kryminalnym doświadczeniem.

To właśnie oni najbardziej wchodzili  w kurs, najbardziej się weń angażowali. Pytali o wegetarianizm (piekli pasztety z soczewicy pod celą!),cytowali Anthonego de Mello, ciekawili się Osho.

Wśród nich prym wiódł jeden, który przypominał tygrysa. Widać było w ruchach moc, drapieżność, brak zahamowań. Wierzcie mi: nie chcielibyście wejść mu w drogę, bez względu na Waszą odwagę.

Pamiętam jak po jednych pranajamach – ćwiczeniach oddechowych – powiedział: ”No świetne te wasze ćwiczenia, ale mi trochę kula w płucu przeszkadza”.

Skumaliśmy się. Gadaliśmy w przerwach między zajęciami.

Później, to jedyny taki mój przypadek w historii kursów w więzieniach, wymienialiśmy się listami.

To był właśnie wspominany R.

Na fali wspomnień Masy przeczytałem właśnie list od R, wysłany z więzienia. Pisze tam o mamie, o zamówionej książce z medytacją, o planach, o drugim koledze z kursu, który stawia dom, życzy mi szczęścia w związku z ciążą mojej narzeczonej.

Pamiętam też jego pytania z kursu, troskę o syna. Jak dziwił się i cieszył spokojem jaki towarzyszył mu po codziennych zajęciach na kursie.

To ciekawe, bo Masa opisał ostrego bandytę i to bez wątpienia racja. Ja poznałem i zapamiętałem ciekawego świata, otwartego człowieka, który troszczył się o rodzinę, chciał się rozwijać i mieć normalne życie.

Powiedziałbym nawet, że w liście, który do mnie napisał, jest mnóstwo niewinności…

Tej wewnętrznej, nie paragrafowej.

A kiedyś w poprawczaku Żyleta, którego marzeniem było „zakosować gościa, który skopał mu matkę” na koniec kursu dał mi namalowaną…różę. Była kanciasta jako wzór na tatuaż, nie jakaś cukierkowa oczywiście. Mógł namalować cokolwiek: czaszkę, samochód, sztylet, tribal. Wybrał kwiat.

A kiedyś dziewczyny z poprawczaka w Polsce, siedzące za przestępstwa typu podżeganie do gwałtu i rozbój, napisały podziękowania i wycięły…kaczuszkę.

W Portugalii z kolei 17 z 30 najniebezpieczniejszych dziewczyn w wieku do 17 lat, wśród których jedna zabiła ojca, podarowało mi rysunek Boba Marleya, a jedna tuż przed wyjściem krzyknęła łamaną angielszczyzną „You will be always in our hearts”.

Wyobrażacie to sobie? Więzienia to miejsca gdzie uczucia się skrywa, trzeba być naprawdę twardym. Albo ty dojeżdżasz kogoś, albo dojeżdżają ciebie.

A tu kwiat, kaczuszka, wymiana listów pełnych troski o rodzinę i podziękowań.

Życie się tak nieprzewidzianie plecie.

Ci ludzie zrobili co zrobili, nie ma co udawać. Krzywdzili innych.

Ale ja zawsze widzę w nich niezmywalne pokłady niewinności.

Ludzi po prostu.

Wiem, że może to brzmieć dziwnie, ale tak to właśnie jest.

P.S. Można też przyjąć, że na tych wszystkich kursach oni udawali, żeby mieć większe szanse na zwolnienie warunkowe, ale po pierwsze: mieli zapowiedziane, że przed władzami więzienia/poprawczaka ani nikt ich nie będzie chwalił ani ganił, po drugie większości z nich zaangażowanie dalece wykraczało poza „odbębnienie” tematu.

P.S. 2 Jak się ogarnę z przeprowadzki to wrzucę foty tych giftów, o których tu pisałem.

 

 

 

 

3 Comments

  1. Kasia said:

    Niewinność należy do natury Miłości. Praktyki duchowe zbliżają nas do tej natury, z której jesteśmy utkani.
    Ostatnio pracowałam w ogrodzie. Rośliny podsypane gnojem lepiej rosną. A ludzie wyrastający wśród gnoju? Uczą się* m.in. rozróżniać, to ich droga duchowa, tylko bardziej dramatyczna, twarda. Pięknie to przedstawiłeś Michale.
    Obudzić niewinność w sobie i ludziach, czyżby to była najkrótsza droga do Miłości = Boskości?
    Czy potrzeba na to jakichś innych dowodów?
    * przypominają sobie – bardziej trafne określenie w kontekście nauk Jogi

    22 maja 2015
    Reply
    • admin said:

      a dzięki :)

      22 maja 2015
      Reply
  2. Mirka said:

    Bardzo interesujący post .Lubimy czytać o dobru tkwiącym w człowieku.

    26 maja 2015
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *