Mrzonka czy dojrzałość?

Bardzo często w branży duchowej podaje się dzieci jako przykład dobrych postaw np.: bądź, niczym dziecko, tu i teraz; spójrz jak szybko godzą się ze sobą małe dzieci po sprzeczce itp.

Bez wątpienia małe dzieci są spontaniczne, elastyczne, mają nieskrępowany, kreatywny umysł, emocje lecą przez nie prawie jeden do jednego bez niepotrzebnej analizy, kochają na 100%, są ujmująco niewinne, naturalne i…w ogóle są najsłodsze.

I jednocześnie też potrzebują dużo uwagi zdecydowanie dając znać przy deficycie tejże, pragną zabawek tylko dla siebie bez oglądania się na potrzeby kolegów i koleżanek, podążają za przyjemnością (najchętniej jadłyby tylko słodycze i bawiły się bez sprzątania po sobie), są łase na markowe produkty („ja chcę bluzę ze Scooby Doo”),ich życie orbituje wokół relacji z rodzicami, chciałyby mieć wszystkie zabawki, a przynajmniej większość i jednocześnie szybko się  nimi nudzą wciskając je w dno szuflady jak tylko pojawią się nowe…

Jak dorośli.

Większość naszych działań to próba zwrócenia na siebie uwagi i wypozycjonowania naszego miejsca w społecznym stadzie, pogoń (lub cierpliwy marsz) za różnie definiowanymi przyjemnościami, rzadko myślimy dalej niż rodzina, przyjaciele i ewentualnie lokalna społeczność, a nawet jak troskamy się o losy świata to w większości przypadków sprowadza się to do samego faktu troski i postowania na fejsie społecznie zaangażowanych informacji.

No i ten rezonans po relacjach z rodzicami, który dźwigamy nieraz całe życie.

I nawet w tym zaaferowaniu własną osobą czy rodziną rzadko stać nas na zdrową dyscyplinę i zaangażowanie, bo ulegamy setkom płytkich bodźców dających krótką radochę, która działa na nas jak słodycze na dzieci. Ewentualnie miksujemy się z tak zwanego systemu godząc się na cygańskie życie i tak rozumianej wolności  często składając w ofierze swój potencjał i możliwości, których ekspozycja i wykorzystanie wymagała by od nas przebrnięcia przez rzeczy, których zwyczajnie nie lubimy…jak przez zupę jarzynową podczas gdy obok stoją kinder niespodzianki.

Wraz z wiekiem nie tyle co dojrzewamy, a raczej tracimy niewinność.

Zachowując pakiet dziecinnych mechanizmów betonujemy elastyczność umysłu, czekamy na odpowiednie towarzystwo, wakacje lub używki, żeby spontaniczność i naturalność mogły dać znać o sobie, niewinność twardnieje wraz z ilością otrzymanych ran i zadanych ciosów, z każdym rozczarowaniem i przygodnie odbytym seksem ogradzając się mocniej, bezwarunkowa miłość ląduje w sejfie pilnowana przez handlarza gwarantującego w relacjach dogodną wymianę świadczeń…

Zachować niewinność i nie być naiwnym, żyć spontanicznie angażując się w zobowiązania, kochać bezwarunkowo, a nie dawać się wykorzystywać, być naturalnym i nie wkręcać się nad to we własne emocje, być sobą i nie wpaść w pułapkę arogancji…

Mrzonka czy dojrzałość?

One Comment

  1. Michał said:

    Bardzo przyjemne przemyślenia. myślę że wiele z rzeczy opiera się na zrozumieniu, myślę że nigdy tak naprawdę nie chodziło w tych myślach o to by być jak dziecko, w głębszych myślach nigdy nie chodzi o powtarzanie, zawsze pamiętam jakieś teksty wspominające o tym że mistrz nie zdradzał wszystkich przemyśleń uczniom, daje im myśl, a oni na niej się wzbogacają, nie daje odpowiedzi, ale uczy rozumieć, nie uczy by go powtarzano, powtarzanie to nie zrozumienie, dlatego też bycie jak dziecko, to nie bycie sobą. Lecz gdy wyjdziemy ponad to, staniemy się obserwatorami, uczniami życia. Dostrzeżemy w dziecku cechy godne podziwu, cechy które odpowiednio przygotowaną osobę zmienią i rozwiną. „Uczmy się od dzieci” to też by była myśl, ale czemu się ograniczać? „uczmy się od świata” Niech najwspanialsze myśli ujawnią się podczas obserwacji opadającego liścia, czy starszych ludzi w parku. Chyba lubimy mieć jakieś ramy, konkretne cele które widzimy, widzieć piękno tam gdzie je nam pokażą, wartość w tym czemu nadano cenę. Wzbijmy się kiedyś ponad to:)

    Mam jeszcze jedną myśl odnośnie tego ze trzeba czasem zrobić coś czego nie lubimy. Ta myśl jest dla mnie trudna. Wiem ze musi istnieć w tym jakaś droga zrozumienia, wiem że nieprawdą jest że czasem po prostu trzeba zacisnąć zęby i się męczyć, tak samo jak i nieprawdą jest że trzeba unikać wysiłku. W tym temacie jeszcze pozostało mi wiele do zrozumienia, bez wątpienia częścią życia każdego człowieka jest czasem odczuć ból czy zmęczenie. pytaniem jest jakie rzeczy warte są tego by się zmęczyć i poczuć przez nie ból.

    10 sierpnia 2015
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *