Idealnie doskonała perfekcja.

Modne są ostatnio rzeczy idealne.

Począwszy od kosmetyków gwarantujących idealną cerę, a skończywszy na szkoleniach typu „Zostań perfekcyjnym mężczyzną/managerem” lub „Odkryj swoją doskonałość”. Pomijając fakt, że tego typu zapewnienia po prostu lepiej się sprzedają to dodatkowo świetnie korespondują one z naszym pragnieniem doskonałości.

Niesiemy przez życie wypracowane szablony ideałów albo poczucie jak powinno być , a napotkaną rzeczywistość, jak nie pasuje, upychamy weń.  A nie pasuje często, bo życie jest płynne i nieograniczone w swej ekspresji. Tę nie pasującą do naszego szablonu część naginamy, modelujemy, wciskamy na siłę. Terroryzujemy biedną rzeczywistość próbując uczynić ją taką jaką winna, naszym zdaniem, być.

Bezustannie recenzujemy siebie, innych i wydarzenia, a w starciu z konceptem doskonałości nic nie ma szans.

Ten dysonans rodzi napięcie.

O ile sama intencja bycia doskonałym może dać przypływ energii o tyle przyrównywanie się do wymyślonej doskonałości po prostu niewoli. Stajemy się zakładnikami własnych, albo co gorsza cudzych, wyobrażeń.

Życie jest jakie jest. My jesteśmy jacy jesteśmy.

Cała reszta to nasza interpretacja.

Albo wyobrażenia o doskonałości będą nas dołować, albo zmuszać do bezustannej poprawy.

Jak się mają do tego zatem dążenia ku lepszemu?

Ciesz się tym co jest, akceptuj i potem zmieniaj. Niekoniecznie do pułapu idealnego.

Jak się nie cieszysz i nie akceptujesz to też spoko.

Po co się tak spinać z tymi ideałami?

Zostawmy w swoim życiu miejsce na tak zwaną niedoskonałość.

Idealizowanie to mechanizm wyniesiony z dzieciństwa i odegrał już swoją rolę w naszym życiu. Dojrzewanie to widzenie życia takim jakie jest. Idealizowanie tylko jednej słusznej partii politycznej, metody samorozwoju, rodzaju partnerów, modelu relacji może usztywniać i prowadzić do rozczarowań albo konfliktów.

Bądźmy otwarci na różnorodności. Udany związek to ciągle związek w którym są spinki. Miłość możne oznaczać stanowcze nie i okazywanie gniewu od czasu do czasu. Najlepszy biznesman też wtopił inwestycję raz czy dwa. Nasi idole też popełniają błędy i mają tak zwane wady, są ludźmi po prostu.

I tak dziś zakończę.

Na kiego wała mi doskonały wpis?

4 Comments

  1. Wojtek said:

    co racja to racja.

    W

    26 września 2015
    Reply
  2. dorota said:

    Świetnie to ująłeś!
    Wyobrażasz sobie świat ludzi i rzeczy „idealnych”, doskonałych? Ależ byłby nudny, żadnych wyzwań, zmian, a z czego byśmy się śmiali albo nad czym płakali?
    Ja nie jestem podatna na żadne idealne recepty na życie, na wygląd, zachowania, relacje w związkach – na idealne porady z magazynów ilustrowanych.
    Nie ma czegoś takiego jak wzór na życie. Jest jeden najważniejszy punkt odniesienia dla każdego z nas. To Bóg (jeśli ktoś prawdziwie w niego wierzy) i MY SAMI. Wczoraj i dziś. Praca nad sobą, wiara w wartości, pokonywanie słabości i uważne wpatrywanie się w świat.
    Radość DZISIAJ i „grzeszenie” naiwnością dziecka.

    27 września 2015
    Reply
    • admin said:

      prawie idealna recepta Dorota :)

      12 października 2015
      Reply
  3. aneTAO ;) said:

    :) :)

    14 października 2015
    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *