Hakując siebie.

Odbyłem w swoim życiu sporo specyficznych rozmów dotyczących tak zniuansowanego tematu jakim są wzajemne relacje (rozmowy dotyczyły moich relacji z rozmówcami).

Teoretycznie były to rozmowy szczere. Mówiliśmy wprost, trzymaliśmy się faktów, tłumaczyliśmy sobie swoje względem nich odczucia. Niby ok.

Cały czas miałem jednak odczucie, że coś nie klei, że to droga po wirażach, gra w dwa ognie gdzie w ostatniej chwili wyginasz ciało, żeby uniknąć trafienia piłką.

Podczas dzisiejszej medytacji temat wyklarował mi się spontanicznie.

Osoby z którymi rozmawiałem, owszem, są szczere, ale…w ramach dopuszczonej do siebie rzeczywistości i w ramach dodatkowej nakładki na tę dopuszczoną rzeczywistość, a stopień dopuszczenia tej rzeczywistości i zakres nakładki świadczy o dużej dawce nieszczerości względem samego siebie (każdy z nas tak ma, kwestia jak duży jest ten dysonans)

Mając poczucie, że taka rozmowa nie jest w pełni szczera ważyłem słowa, sposób przekazu, swoje odczucia przekazywałem stopniowo lub nie do końca. Wychodziłem z założenia, że skoro ktoś nie chce słyszeć pewnych rzeczy nie ma sensu ich mówić. Odsunąłem się od szczerości pod pretekstem…szczerości. W mojej głowie pojawił się „zabawny” pomysł, że takie właśnie podejście do rozmowy jest wynikiem ich postaw, a nie mojego wyboru.

Co najciekawsze zarówno dla tych osób jak i dla mnie szczerość jest bardzo ważna. Mieliśmy względem siebie też dobre intencje.

Nadążacie?

Zhakowaliśmy sami siebie, a wymówką służącą zhakowaniu stała się postawa do której dążyliśmy.

Pomimo tego, że jesteśmy osobami inteligentnymi, obdarzonymi intuicją i spostrzegawczością, za bazę mając pragnienie prawdziwości (szczerości) zhakowaliśmy rzeczywistość taką jaka jest dla własnej wygody nie dopuszczając do siebie pewnych rzeczy.

Umysł, ten sprytny Gollum, potrafi wykorzystać naszą inteligencję i trafność oceny dla własnych celów i trzymać nas w nieuświadomionym status quo. Jak mawia mój terapeuta: „Można wypatroszyć samego siebie”.

Nie kłamanie nie jest szczerością. Białe kłamstwa i niedopowiedzenia są opodatkowane.

Podstawą jest szczerość z sobą samym. Rozmowa z innymi to wynikowa tej pierwszej. To co mówią inni też jest drugorzędne.

„Puna punaha” to medytacyjne „przysłowie” w ogóle się nie deaktualizuje: „wciąż i wciąż” wracaj do obserwacji siebie. Reszta to wymówka.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *