Anatomia warsztatów.

unnamed

Jak wiecie siedzę w rozwojowej branży z 14 lat i sporo już widziałem.

Ostatnio przewertowałem dodatkowo około setki różnych metod, kursów, autorów związanych z rozwojem duchowym, osobistym. Znakomita część z nich miała bardzo dobrze rozwinięte aspekty handlowe: darmowy test na stronie w zamian za adres mailowy na który zaraz przychodzi newsletter z zaproszeniem na retreat ze zniżką, kursy on-line, preordery na książki…

Zarabianie pieniędzy to bardzo fajna rzecz, sam też lubię. Sęk w tym jak są rozłożone proporcje.

Działania setek współczesnych trenerów i mistrzów mają pewne wspólne mianowniki. Zebrałem ja w formie krótkich porad dla tych, którzy też chcieliby epicko rozwinąć swoje warsztaty. Do niektórych dodałem lekki  komentarz.

  1. Stopniuj kursy. Kurs Wojownika Piątego Światła, Warsztat Dogłębnie Zaawansowany, Tantra dla Wyjątkowo Otwartych…Te zaawansowane niech będą droższe od podstawowych. W końcu to wiedza szczególna.
  2. Sprzedawaj ludziom ich własne marzenia. Ludzie lubią słuchać, że im się uda. Co więcej: są za to gotowi płacić po kilka razy.
  3. Teoretyzuj w sposób piękny. Komunikacja doskonała, potencjał nieograniczony, możliwość wszystkiego. Taka teoria brzmi świetnie, można prawić o niej godzinami i w zasadzie nie ma jak sprawdzić czy to prawda. W teorii też wszystko jest bardzo proste, patrz obrazek wyżej.
  4. Okraszaj wyrwanymi z kontekstu przykładami typu:” Lewandowski strzelił 5 goli w 9 minut wiec wszystko jest możliwe. Ty też byś mógł”. Ludzie nie muszą wiedzieć, że za tymi 9 minutami stoją tysiące godzin treningów.
  5. Podkreśl, że żeby coś dostać trzeba najpierw zapłacić tym samym np.: kto chce być milionerem musi być gotów zapłacić 30 000 za szkolenie jak nim być; kto chce być wolny musi być gotów się podporządkować. Życie to wymiana, przepływ, paradoks. Czas najwyższy żeby to zrozumieli.
  6. Nie bój się mówić, że co jak co, ale Twoja metoda jest najlepsza, a przynajmniej wyjątkowa. Stwórz coś czego jeszcze nie było: kwantowe odczynianie uroków, uzdrawianie poprzez pokrzykiwanie, joga w strojach wojskowych. A jak zrobisz z tego klimat quasireligijny to już, bracie, jesteś w domu. To dla dobra ludzi. Im mniej mają wątpliwości tym bardziej są skupieni na swoim rozwoju. Tym samym więcej zyskają. A Ty zarobisz. Klasyczna sytuacja win-win.
  7. Wyznaczaj cele które wymagają ciągłego angażowania się i pracy nad sobą: oświecenie, bycie milionerem społecznikiem, wrażliwym wojownikiem itp. To Ci zapewni stały dopływ warsztatowiczów.
  8. Dawaj do zrozumienia, że ci którzy nie kupują twojej filozofii są nieświadomi. Ludzie nie chcą zaliczać się do tej grupy wiec z automatu będą zapisywać się do grupy popierającej Twoją.
  9. Mit założycielski. Na pewno coś niezwykłego towarzyszyło początkom Twojego nauczania. Mów o tym, ludzie mają prawo wiedzieć.
  10. Hipnotyzuj swoja osobą. „Ja to nic nie miałem, a teraz dzięki tej metodzie…”. Koniecznie uderzaj w nutę super trenera, ale pamiętaj! – nie za mocno.
  11. Mów o rzeczach oczywistych jak o prawdach objawionych.
  12. Daj wrażenie systematyzacji: „7 kroków do idealnego związku” albo „3 metody na życiowe spełnienie”.
  13. Wprowadź elementy medytacji. Medytacja teraz schodzi jak świeże bułki i przyda Ci to aury uduchowionego.
  14. Obiecuj. Bierz przykład z polityków. Mijają lata, a nawet pokolenia, a ta metoda cały czas działa. Dlaczego miałoby się nie udać tutaj. Jak komuś nie wyjdzie nic z Twoich obietnic to znaczy „nie zaangażował się” i wysyłaj go na któryś z kursów z punktu 1.
  15. Nie bądź za blisko. Nawet jak nauczasz, że życie jest miłością. Z bliska więcej widać, a to może wpłynąć niekorzystnie na punkt 10.

Na początek powinno wystarczyć.

Dla ścisłości. Popieram rozwój duchowy czy osobisty (jak zwał tak zwał). I właśnie dlatego popieram też przytomność w tym temacie.

Nie ma nic złego w kursach „zaawansowanych”, w zarabianiu kasy, czy w poczuciu, że własna metoda jest wyjątkowa. Byle by tylko nie zapominać o zdrowym rozsądku zapraszając ludzi na swoje warsztaty. I nie zapominać wybierając się na różne warsztaty czy krocząc wedle jakiejś metody.

Jak to mi kiedyś powiedział jeden jogin, dentysta z wykształcenia:”follow, but not blindly”.

I na koniec kultowy skecz. Kto nie ma tych 4 minut to ostatnia minuta się liczy od momentu porad od Nieznajomego

No i zachęcam do newslettera. Po prawej, na górze.

 

 

 

 

9 Comments

  1. Sabio said:

    w punkt, a a nawet 15

    4 listopada 2015
    Reply
  2. Dawidmkrk said:

    Wszystkie punkty trafione, ja bym dodał 2 rzeczy przeciwstawne wobec siebie, dla wybierających się na jakiekolwiek warsztaty rozwojowe:
    – nie łykaj, jak młody pelikan, analizuj
    – z drugiej strony bądź wyrozumiały na nachalny marketing, wyucz sobie mentalny filtr na wykrzykniki i wynajduj w temacie rzeczy, które działają u ciebie.

    Aa, no i 3: od warsztatu do warsztatu sprawdź, czy przypadkiem nie jesteś uzależniony: nic złego zaliczać się do grupy z punktu 2, gorzej, jeśli gdzieś od teorii do teorii zgubimy chęć praktyki i nie zorientujemy się, że tak naprawdę mamy już wszystkie narzędzia, które potrzebujemy, a zamiast tego „aa, jeszcze raz sobie posłucham teorii” :)

    5 listopada 2015
    Reply
  3. M. said:

    Fajnie jest również powołać się na badania „naukowców”, które potwierdzają głoszone tezy….a to, że nie są nigdzie opublikowane, wynika z działań środowisk opozycyjnych ;). Zazwyczaj nie trzeba nawet takiego argumentu podnosić bowiem słuchacze rzadko kiedy dopytają się o faktyczne istnienie takich badań i rzetelność naukowców.
    Moja wskazówka to pytać się o wszystko co budzi wewnętrzną wątpliwość. Z własnych doświadczeń zaobserwowałem, że uczestnicy kursów w dużej części obawiają się zadawać pytania, poddawać w wątpliwość. Boją się być oceniani przez grupę, są nieśmiali. Trzeba potrafić wyzbyć się tych lęków, dzięki temu będziemy iść do przodu.

    5 listopada 2015
    Reply
  4. Mirek said:

    :) swietna i trafna lista!

    Dodalbym jeszcze:

    Pokaz zrozumienie i empatie dla zagubionych i nieszczesliwych, piszac ze ich oplakany stan to doskonaly znak! Niezadowolenie z chwili obecnej to najlepszy symptom tego, ze sa na skraju odnalezienia nowej, prawdziwej sciezki do oswiecenia! Sciezki gwarantujacej niezachwiane poczucie szczescia. Szczegoly wyjawiasz na platnych konsultacjach :)

    14 listopada 2015
    Reply
  5. Piotr said:

    No fajne to i zabawne. Tylko pytanie jak znaleźć ten prawdziwy diament pośród kamieni. :) Taka lista tylko odwrotna mogłaby być przebojem. Albo listą przebojów.

    16 listopada 2015
    Reply
    • admin said:

      stwórz i napisz tu :)

      16 listopada 2015
      Reply
  6. Beata said:

    Uśmiałam się, bo temat też znam:)

    16 listopada 2015
    Reply
  7. Ewa said:

    Ubawiłam sie Michale a z drugiej strony brew mi sie podniosło, ocho, co to nawypisywałam zapraszając na swoje warsztaty. Na szczęście nie jest źle.
    Ostatnio, kiedy zrezygnowałam z kolejnego warsztatu, wydawałoby sie bardzo interesującego, będąc w pełni środków finansowych, zastanowiłam sie, czy ja juz tego nie wiem tylko z innego źródła? Można przetaczać sie przez warsztaty bez opamietania, tylko kieszeń to odczuje i za kazdym razem miec jednodniowe objawienie a potem nic, rutyna, czyli nic z tym niem robię :) Świetnie piszesz to kolejny trafny temat, brawo! pozdrwiam Ewa schiller

    13 grudnia 2015
    Reply
    • admin said:

      trochę tak jest, że można mieć warsztatozę

      22 grudnia 2015
      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *